Neuronaukowcy zarejestrowali aktywność umierającego ludzkiego mózgu i odkryli pewne cykle fal mózgowych w czasie śmierci, które są podobne do tych występujących podczas śnienia, przypominania sobie i medytacji. To nowy wgląd w możliwą rolę mózgu podczas odchodzenia, który sugeruje wyjaśnienie wspomnień z życia podczas doświadczenia bliskości śmierci.
Niemal każdy zadaje sobie pytanie o to, co dzieje się po śmierci. Filozoficznych i religijnych propozycji odpowiedzi na to pytanie jest wiele, a teraz do znanej nam z historii intelektualnej i wyznaniowej puli stanowisk należy dopisać kolejne - biocentryzm proponuje dość niestandardowe wyjaśnienia, na czym polega umieranie.
Uważa się, że słuch jest zmysłem, który wyłącza się jako ostatni w procesie umierania. Teraz uczeni mają dowody na to, że niektórzy ludzie mogą ciągle słyszeć w końcowym etapie życia, gdy już nie reagują na bodźce w sposób widoczny.
Tak wyjątkowej publikacji jeszcze w Polsce nie było. W „Bez strachu. Jak umiera człowiek” Magdalena Rigamonti odsłania fizyczność i metafizykę śmierci w rozmowie z mistrzem balsamacji zwłok Adamem Raglem i jego uczniami. Premiera książki w kwietniu.
Kanadyjscy lekarze z jednego z oddziałów intensywnej opieki odkryli, że po odłączeniu urządzeń podtrzymujących życie u jednego z pacjentów odnotowano aktywność mózgu także po uznaniu go za klinicznie martwego.
Strach przed śmiercią jest powszechny i odczuwany naturalnie. Jeśli jednak lęk tego rodzaju nie pozwala normalnie funkcjonować i zaburza postrzeganie rzeczywistości, zwany jest tanatophobią (thanatos - śmierć; phobos - strach). Wyróżniono też nekrofobię, tj. chorobliwy lęk przed osobami umierającymi i zmarłymi.
Lękamy się śmierci, ale jednocześnie tak bardzo przyzwyczajamy się do faktu, ze umrzemy, iż śmierć, będąc zawsze najbliżej życia, przestaje być zauważalna. Nawet nie chodzi o to, że nie chcemy jej dostrzegać - my po prostu żyjemy w jej pobliżu na co dzień i to właściwie wszystko, co możemy zrobić w obliczu śmierci - możemy żyć, a kiedy przyjdzie na nas pora, to umrzemy. Nic więcej. Nie da się tego zrozumieć - mówi dr Marta Szabat, filozof zajmująca się problematyką śmierci i umierania.
Z sondażu PBI wynika, że dla badanych internautów 1 listopada to czas pamięci o nieżyjących bliskich oraz odwiedzin ich grobów. W internecie ankietowani czytają wspomnienia o zmarłych oraz palą wirtualne znicze. Prawie połowa uważa, że profile osób nieżyjących nie powinny być usuwane. Niemal wszyscy akceptują przed cmentarzami stoiska oferujące znicze oraz kwiaty, natomiast z niechęcią odnoszą się do sprzedaży innego asortymentu.
Pod tym prowokacyjnym tytułem kryje się książka będąca zapisem pogodnej, choć przecież całkiem poważnej, rozmowy o jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu każdego człowieka – jego śmierci.Z o. Joachimem Badenim rozmawia Alina Petrowa-Wasilewicz.
Sotagliflozyna – lek na choroby nerek i cukrzycę pomaga uchronić się przed udarem